Archiwum kwiecień 2006


kwi 14 2006 Wspomnienie
Komentarze: 4

Były czasy, kiedy wieczorem zamykaliśmy dzrzwi sypialni na klucz. Rozkładaliśmy koc na środku podłoi i zatracaliśmy się na wiele godzin. Teraz każde z nas zabierało do łóżka zbyt wielki bagaż, przynajmniej ja. Przez zbyt długi czas, jak dla mnie zbyt długi, czułam się samotna, czas, gdy rozmowy i uprawianie miłości są przerywane przez telefon od kogoś z JEGO firmy, kogoś, kto uważał, że mój MĄŻ ma obowiązek pracowac dniem i nocą. Tak wiele było wieczorów, gdy ON ignorował aromat oich perfum, albo nową fryzurę. Gdy nie zwracał uwagi na nową sexowną bieliznę. Chyba nie potrafię zapomniec o tych wszystkich sytuacjach. Ilekroc mówię mu, że za nim tęsknię, replikuje oznajmieniem, że pracuje na nas. Czego ode mnie chcesz? pyta gniewnie. Jest w NIM nerwowośc, której nie było, gdy się poznaliśmy, ale jest podobna nerwowośc również we mnie. Trudno mi powiedziec, w kim obudziła sie najpierw czy też które z nas bywa bardziej kąśliwe. A może to wszystko przez różnice wieku jaka nas dzieli - 10 lat - kiedyś wydawało mi się, że nie jest to aż tak straaasznie dużo a teraz... Sama nie wiem

samotnosc : :
kwi 08 2006 >>">W OBRONIE "MĘŻA">>>
Komentarze: 2

Czuje się podle... Chyba przedstawiłam mojego męża jak kogoś najbardziej oschłego i pozbawionego uczuc, a wcale nie miałam takiego zamiaru. Nie miałam też zamiaru użalac się nad sobą... Tak się nad tym zastanawiałam i chyba to wszystko to jednak moja wina... Jestem chyba za bardzo zachłanna i chciałabym miec wszystko... Ale patrząc na moją rodzinę, hmmm....  Matkę i siostry uważam za prostaczki ( tak wiem to smutne). Mają to czego zawsze chciały : dom, dzieci, męża, gdyśmy z siostrami bawiły się w dom - już wtedy mężowie byli nie obecni. Tatusia zatrzymały ważne sprawy w firmie, mówiłyśmy do lalki usadzonej w różowym krzesełku, karmiąc ją wyimaginowanym groszkiem. Tatusiowie pracowali; myśmy przewijały lalki, urządzały babskie posiadówki, pchały wózki. Moje siostry nadal to uszczęśliwia. Mnie przestało. Siostry twierdzą, że nie jestem realistką. Masz wygórowane wymagania, mówią. Wiem o tym, lecz zarazem nie przyjmuję tego do wiadomości. Gdy zarzucają mi, że jestem nienasycona, zastanawiam się czy przyznac im słusznośc.Może poprostu lubię pogoń, a ledwie złapie króliczka, mam ochotę schwytac go ponownie? Może nic mnie nigdy nie zadowoli? Siostry utrzymują, że nie można miec wszystkiego.Są bliźniaczkami. Gosposie domowe spod sztancy, które prawią mi kazania. Matka siedzi za nimi jak bezgłośne echo, a gdy kiwa głową, odnoszę wrażenie, że mówi: " Słuchaj sióstr> Nie można miec wszystkiego. " Ale ja nie chcę miec wszystkiego ja poprostu chcę dośc... Może rzeczywiście jestem zbyt zachłanna i właśnie w tym tkwi problem.... 

samotnosc : :
kwi 07 2006 Dlaczego "SAMOTNOŚC"...?
Komentarze: 10

Mija już kilka lat, odkąd jestem żoną innego mężczyzny, podczas których - dochodzę ostatnio do wniosku - było zbyt wiele cichych i pustych nocy kończących się gniewnymi porankami. Bywają dni kiedy, kiedy budzę się w łóżku sama, a widokiem aż nazbyt znajomym jest nagryzmolona notatka ( " Musiałem wyjśc wcześniej, do zobaczenia wieczorem " ), spoczywająca na poduszce wygniecionej przez głowę mojego męża. Bywają noce kiedy czuwałam przy swoim młodszym synku, śpiącym w łóżeczku ustawionym obok łóżka nieco starszego brata, pachnącego talkiem i szamponem dla dzieci, okutanego w puchate śpiochy o pastelowych barwach. Białe kropelki śliny wokół delikatnych usteczek, płytkie oddechy, lekkie westchnienia. I pilnuję swoich dzieci sama. Wdzięczna za nie losowi, ale sama. Zbyt wiele było wieczorów, kiedy białe wino czekające na kuchennym stole na porót MĘŻA  osiągało temperaturę pokojową, wieczorów po bardzo długich dniach spędzonych tylko w towarzystwie dzieci, któree prawie jeszcze nie umiały mówic. Czasem zanosiłam modły, żeby pękłą jakaś rura, bo gwarantowało to możliwośc pogadania z hydraulikiem.....                 Jast coraz więcej dni, kiedy przeglądając się w lustrze pragnę, aby przez krótki moment odbicie odwzajemniło spojrzenie i powiedziało, że warto było mnie zobaczyc. Że warto na mnie patrzec. Wiele razy pragnę, aby przemówiło do mnie odbicie w lustrze. Często marzę, aby porozmawiac z kimś innym niż moje dzieci....

Mam 25 lat. Męża, który spełnia się zawodowo i przy tym zapewnia nam wszystko czego chcemy. Dwójkę wspaniałych dzieci. A jednak czuję się samotna....  A jednak czuję w sobie nutkę nieszczęśliwości..... Czy to jest niewdzięcznośc...? Czy jestem normalna....? 

samotnosc : :